RELACJA
Film dla dzieci rośnie w siłę!

Aż 10 tys. widzów w 7 miastach to liczbowy rezultat 19. edycji flagowego programu SFP – Polskie Kino Młodego Widza. Po latach walki o rodzimy film dla dzieci, wreszcie mamy sukcesy naszych produkcji.

Elbląg  


Gdynia  


Jelenia Góra  

Kielce  


Lębork  


Warszawa  


Wejherowo  


Matki i ojcowie założyciele programu Polskie Kino Młodego Widza (PKMW) mają powód do dumy. Kiedy SFP rozpoczynało program w 2004 roku, polski film dla dzieci leżał na łopatkach. Ale potem przyszła Ustawa o kinematografii, po niej stopniowo konkretne rozwiązania zachęcające zarówno twórców, jak i widzów do wsparcia rodzimego kina dla młodej widowni, wreszcie – coraz większe zainteresowanie tym gatunkiem ze strony stacji tematycznych, a ostatnio także platform streamingowych. Kajtek Czarodziej Magdaleny Łazarkiewicz w weekend otwarcia przyciągnął 40 tys. widzów, pierwsza Kicia Kocia Marty Stróżyckiej „zrobiła” aż 280 tys. widzów, druga niewiele mniej. Trzecia obecnie jest na ekranach. Wreszcie – olśniewający wynik fabuły Magdaleny Nieć O psie, który jeździł koleją – 700 tys. widzów! A wciąż czekamy jeszcze na Akademię Pana Kleksa i na drugą część hitu Za duży na bajki Kristoffera Rusa.

Hasłem 19. edycji PKMW była: „Akcja adaptacja!”. A zauważmy, że tegoroczne hity kinowe to mniej lub bardziej wierne ekranizacje powieści, noweli i komiksów. Większość, co należy podkreślić, to nowe filmy, choć nie brakło tytułów nieco starszych, najczęściej z pierwszych dekad XXI wieku. A więc był niebieski Miś Fantazy z poznańskiego TV Studia Filmów Animowanych, był słynny już cykl adaptacji baśni Andersena z tegoż samego Studia, reżyserowanych przez Joannę Jasińską-Koronkiewicz. Do serc młodych widzów zapukała wzruszająca Asiunia Tomasza Duckiego, a także bohaterowie przepięknych pełnometrażowych animacji: fińsko-polskich Pamiętników Tatusia Muminka, Przytul mnie. Poszukiwacze miodu Anny Błaszczyk czy koprodukcji z Czechami Nawet myszy idą do nieba. Widzowie obejrzeli zestaw filmów Leszka Marka Gałysza z okazji 75. rocznicy urodzin twórcy (i jednego z inicjatorów PKMW), jak również wybrane odcinki Agatki, Odo, Pamiętnika Florki.

Zaczęło się od Gdyni – niezwykłym przyjęciem, przez najmłodszych widzów Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, otwierających imprezę twórców filmów: Kajtek Czarodziej i O psie, który jeździł koleją. Ale chętnych nie zabrakło też na pokazy dla najmłodszej publiczności, organizowane w Konsulacie Kultury. „Z roku na rok obserwuję coraz większe zainteresowanie gdyńską odsłoną Polskiego Kina Młodego Widza. Światy filmu i literatury dla najmłodszych zawsze się przyciągały i przenikały, bo mają w gruncie rzeczy jedno i to samo tworzywo – dziecięce zdziwienie i wyobraźnię” – mówił Waldemar Szarek, reżyser oraz przewodniczący Zarządu Koła Realizatorów Filmów Dla Dzieci i Młodzieży SFP. Widać, że twórcy filmów dla młodej widowni pilniej niż inni odrobili lekcję ze sztuki adaptacji. Podczas gdy filmowcy i pisarze wciąż debatują, jak zbliżyć się do siebie i jak efektywniej pozyskiwać do filmu najnowszą polską literaturę, od wielu lat twórcy kina i książek dla dzieci utrzymują regularną, systemową i satysfakcjonującą współpracę. Polski film dla dzieci czerpie obecnie z najlepszej tradycji, wyznaczonej ekranizacjami najważniejszych dzieł literackich dla młodego czytelnika.

„Jesteście cudowną publicznością! Szczególnie ciepło witam pierwszaków, bo to mój pierwszy festiwal, ale także tu w Gdyni miałam okazję zobaczyć swój pierwszy film w kinie” – mówiła wyraźnie wzruszona dyrektorka artystyczna FPFF Joanna Łapińska. Łącznie w pokazach, warsztatach i spotkaniach z widzami w Gdyni wzięło udział ponad 3200 osób. W czasie festiwalu ruszyły również równoległe edycje PKMW – kolejni widzowie przybyli do kin w Lęborku, Elblągu i Wejherowie. Aż 1337 dzieciaków dotarło do kina Kultura w Warszawie, które dosłownie pękało w szwach. Tegoroczną edycję programu zakończyły pokazy i warsztaty w Kielcach oraz Jeleniej Górze.

Twórcy filmów dla dzieci, zarówno fabularnych, jak i animowanych nie szczędzili czasu na spotkania z młodzieżą. Wśród nich: reżyserzy, aktorzy, producenci. Doceniając entuzjazm swojej widowni, cierpliwie odpowiadali na pytania, robili wspólne zdjęcia, podpisywali książki i rozdawali autografy. „Jesteśmy szczęśliwi, że przyjęliście ten film tak entuzjastycznie” – mówiły reżyserki. „Czy wy widzicie, co tu się dzieje?” – pytali oszołomieni przyjęciem twórcy. Najmłodsi widzowie mieli pytania do producenta – o program do montażu i koszty filmu, ale też o lokacje. „Świetna publiczność” – podsumował Marcin Kurek. Dzieci pytały też o fantastyczne plenery Kajtka Czarodzieja (okazało się, że to głównie Dolny Śląsk i Wrocław) oraz o pracę z psem – tytułowym bohaterem adaptacji książki Romana Pisarskiego. Reżyserka wyjaśniała, że rolę tę zagrały trzy węgierskie psy: Bajron, Royal i Sisi, z których każdy miał inny charakter, więc „obsadzano” je w różnych scenach w zależności od ich dynamiki.

Mistrzowie filmów animowanych tłumaczyli natomiast, w jaki sposób powstaje animacja, jak się rejestruje ruch i jak się tworzy rysunkowych lub lalkowych bohaterów.

Z widownią, podczas 19. PKMW, spotkali się m.in. Piotr Głowacki, Marcin Kurek, Ewelina Gordziejuk, Magdalena Stróżycka czy Ewa Sobolewska.

Ale największymi gwiazdami Polskiego Kina Młodego Widza zawsze są – co wiemy już z poprzednich edycji – młodociani aktorzy filmów fabularnych. W Kajtku Czarodzieju i O psie, który jeździł koleją mamy do czynienia ze znakomicie przygotowanymi i zagranymi rolami pierwszo- oraz drugoplanowymi. Nie dziwi więc gorące przyjęcie młodych aktorów. Z publicznością spotkali się odtwórcy ról z filmu Łazarkiewicz: Eryk Biedunkiewicz, Ignacy Ochman i Antek Żukowski oraz Helena Mazur, a także z filmu Magdaleny Nieć: odtwórczyni trudnej, wymagającej roli Liliana Zajbert i jej ekranowy przyjaciel Maksymilian Zieliński. W Warszawie dzieci pytały Lilianę o najbardziej emocjonującą scenę w filmie i o płacz na ekranie. Dla aktorów z Kajtka Czarodzieja udział w programie Gdynia Dzieciom (który jest częścią PKMW) był wyjątkowym przeżyciem, gdyż po raz pierwszy obejrzeli film z widownią i to na dodatek w słynnym wnętrzu Teatru Muzycznego. Nie kryli emocji i nie wstydzili się łez wzruszenia, podobnie zresztą jak cała ekipa tego pięknego filmu.

Tradycją obecną w programie PKMW, od samego początku, są warsztaty dla najmłodszej widowni, rozwijające to, co dzieci oglądają na wielkim ekranie. Wdzięcznym narzędziem jest tu literatura. Dużym powodzeniem cieszyły się w Gdyni warsztaty detektywistyczne inspirowane szwedzką serią „Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai” Wydawnictwa Zakamarki, podczas których dzieci rozwiązywały rebusy, łamigłówki i szyfrowały imiona. W Jeleniej Górze natomiast warsztaty wokół książki „Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów” Kamili i Łukasza Loskot zorganizowało Wydawnictwo OVO z Wrocławia. Dzieci dowiedziały się o postaciach ze słowiańskiej mitologii i mogły same narysować własne wersje stworów z książki.

Blisko dekadę temu, kiedy polski film dla młodej widowni nieśmiało rozwijał skrzydła, Jerzy Moszkowicz, dyrektor poznańskiego festiwalu Ale Kino!, trafnie stwierdził, że dobre kino dla dzieci, jak to ktoś już powiedział, ma skrzydła i korzenie. – „Skrzydła to obszar związany z wyobraźnią, to czarodziejskość, magia, coś, co funkcjonuje uniwersalnie. Korzenie to związki i tradycje lokalne, narodowe, regionalne. Kino dziecięce jest opowieścią o nas samych. Jest także wehikułem czasu i przestrzeni. W epoce globalizacji powinno pokazywać, jak żyją nasi sąsiedzi i ci, co mieszkają najdalej. Świat nie składa się tylko z Nowego Jorku, Los Angeles i z zagadkowego obszaru zwanego »wszędzie«, gdzie mówi się po angielsku i który znamy z kina i telewizji. Gdy młody człowiek ogląda wyłącznie takie filmy, to jego wizja świata jest bardzo zubożona. Jeśli kino jest oknem na świat, to w takiej sytuacji mamy, co najwyżej, jedynie uchylony lufcik”.

W 2023 roku po raz pierwszy festiwal w Gdyni mógł dokonać wyboru filmów dziecięcych do konkursu o Złote Lwiątka z całkiem sporego wolumenu produkcji. Sam konkurs ruszył w 2022. Nawet ten skromny przykład pokazuje, że wieloletnia misja najpierw Koła Realizatorów Filmów dla Dzieci i Młodzieży SFP, a następnie PISF-u miała głęboki sens i przełożyła się na znaczący rozwój tej ważnej dziedziny polskiego filmu. To już nie lufcik, ale szeroko otwarte okno. Doczekaliśmy czasów, w których Polskie Kino Młodego Widza promuje najlepsze i najnowsze dokonania rodzimej kinematografii dziecięcej. Za rok – 20. edycja programu. Trzymajmy kciuki, by dobra passa kina dla młodego widza utrzymała się także w następnych latach. I żebyśmy za rok mieli kolejne powody do świętowania.

Polskie Kino Młodego Widza organizowane jest przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Patronem honorowym jest UNICEF Polska. Przedsięwzięcie współfinansuje Polski Instytut Sztuki Filmowej. Partnerami są: Alexander, Pharmaceris, Wydawnictwo Dwukropek, HarperCollins Polska, Media Rodzina, Wydawnictwo Ovo, Wydawnictwo Wilga, Wydawnictwo Zakamarki. Pokazy i warsztaty 19. edycji programu odbywały się od 18 września do 17 listopada w Teatrze Muzycznym oraz w Konsulacie Kultury w Gdyni, w kinie Światowid w Elblągu, w Lęborskim Centrum Kultury „Fregata”, w Wejherowskim Centrum Kultury, w Jeleniogórskim Centrum Kultury, w warszawskim kinie Kultura oraz w Kielcach w Muzeum Zabawek i Zabawy.

Anna Wróblewska